Kalendarz

środa, 17 marca 2010

Mistrzowie Rozgrzewki - WTF Team 2:3

Przegraliśmy. To z resztą nie jest szczególnie dziwne. Idealnie sprawdziła się Dariowa teoria, ze drużyna z niższym składem szybciej się męczy.
Dwa pierwsze sety wygraliśmy może nie łatwo ale jednak. Duża w tym zasługa dziewczyn, zwłaszcza 5 asów Ani i 2 bloków Ewy.

W trzecim secie już jednak wyraźnie brakowało sił (mi zwłaszcza) i zapału (Michałowi).

Czwarty i piaty set to już porażka kompletna.

Nic to, bywa. Pozostaje rewanż.
WTF Team jest typem ekipy, która nam wyraźnie nie leży - wysocy, skaczą równym, agresywnym blokiem, atakują mocno i z dużego zasięgu - nie da się z taką ekipa wygrać wystawiając w bloku mnie, Anię i Dzikiego.
Na rewanż trzeba będzie coś obmyślić.

Na razie czeka nas mecz z Gringos (31 marca o 16), a potem trzeba będzie sprać Ariel (21 kwietnia) za ich chamskie i głupie komentarze pod naszym adresem. Liczę na lepszą frekwencję na kolejnych spotkaniach.

Eter - Brofani 3:0

Nie chce mi się pisać o tym meczu, bo brofani byli cieniem zespołu z zeszłego roku. Zespołu który i tak dopiero w barażach obronił się przed spadkiem.

Niemniej jest jakaś nadzieja. Andrzej, Mariusz i Maciek zagrali mniej więcej to co mieli zagrać, jeśli uwzględnić aktualny stan formy to Szyba też nie zawiódł.
Po Winim i Łukaszu spodziewałem się trochę więcej, jeśli chodzi o mnie - koszmar i tragedia, no ale głupi ma szczęście i moje złe przyjęcia zazwyczaj ktoś zamieniał na punkt.

Za to najmłodszy w ekipie w pełni zasłużył sobie na MVP i co najważniejsze przestał przepraszać za każdą akcję - tak trzymać!

Wraca Czajnik, ale niestety na wtorkowym treningu straciliśmy na dłużej Łukasza....

środa, 10 marca 2010

SLS - koniec pierwszej rundy

Disclaimer:
Dzisiaj będzie dużo samochwalenia, bo, mówiąc szczerze, niezbyt mnie interesowała gra innych :P

Mistrzowie Rozgrzewki pewnym zwycięstwem z Mocnym Atomem zakończyli fazę wstępną drugiego (i prawdopodobnie ostatniego)sezonu SLS.

Sam mecz nie stał może na wysokim poziomie ale mógł się podobać. Żadna ze stron nie posiadała w składzie nadmiaru zakapiorów bijących kołki w trzeci metr. Dzięki temu długie wymiany z kilkoma piłkami ratowanymi w trudnej sytuacji były częstym widokiem.

Przebieg meczu można było przewidzieć na podstawie sytuacji w tabeli. Mistrzowie Rozgrzewki zagrali jak drużyna lepsza, której troszkę mniej się chce, chociaż i tak nie ma prawa to spowodować żadnego zagrożenia.

W pierwszym secie wszystkie wątpliwości rozstrzygnęły się kiedy powędrowałem na zagrywkę przy stanie 7:9. Wykorzystałem fakt, że słabe i mocne punkty przeciwników znam lepiej niż oni sami i serią kąśliwych zagrywek przeplatanych ze szczęśliwymi pomogłem wyprowadzić nas na 15:9.
Po tym przeciwnicy nie bardzo chcieli się pozbierać, o czym świadczyć może jeszcze jedna statystyka - podczas całego seta rozgrywałem piłkę 3 razy. Naprawdę nie było potrzeby konstruowania akcji. Pewnie dlatego trudno mi cokolwiek powiedzieć o grze pozostałych - po prostu z seta nie było czego zapamiętać.

Drugi set przyniósł zupełną odmianę sytuacji. Zwolennicy tezy, że Gorzki jest najlepszą maskotką na świecie przypiszą odmianę temu, że po zmianie przez Dzikiego poszedłem sobie pokonwersować z Łukaszem. Zaplute karły reakcji zwące się niesłusznie realistami będą się upierać, że to Marcin "Szyba" Szybiński, spóźniony jeden set, omal nie odmienił losów spotkania.
Chciałbym jednak zaznaczyć, ze wstępną przewagę 8-3 Mocny Atom wypracował sobie zanim Szyba pojawił się na boisku ;P Zawiódł tu zwłaszcza Marcin nie wyjmujac łatwych piłek podsuniętych mu jak na tacy przez Michała (*)
Drugi set był najbardziej zacięty w tym spotkaniu, odrobiliśmy straty dzięki dobrej grze Jakubka i świetnej postawie Marcina oraz geniuszowi taktycznemu Ani, która przez pół seta rzuciła tylko jedna piłkę do Lolka.
Podziękowania należą się też sędziemu za pobłażliwość w gwizdaniu niesionych piłek gdy rozgrywał Dziki ;P
Niestety w końcówce znowu przytrafił nam się przestój spowodowany niemocą w wyprowadzeniu akcji (przyjęcie było poprawne, a punkty i tak uciekały). Przy stanie 17:19 Dziki poprosił o czas, grzecznie skonsultował się ze wszystkimi i sięgnął po maskotkę. Pierwsza zagrywka po czasie, sprytny skrót, powinna skończyć się punktem dla "chemików", ponieważ haniebnie zaspałem. Na szczęście po drodze piłka zahaczyła o siatkę, podbiło ją do góry, dzięki czemu sejsmografy mogły zarejestrować mój upadek zanim piłka spadła do końca dzięki czemu zamiast od gleby odbiła się od mojej przypadkowo wystawionej kończyny górnej ;P.
Głupi to ma jednak szczęście i dzięki tej akcji zdobyliśmy punkt. Do końca seta Dziki nie pozwolił już żadnej piłce na wpadnięcie w boisko czyniąc resztę drużyny bezrobotną w obronie. Co najwyżej zajętą uciekaniem mu z drogi.

W trzecim secie kazałem Dzikiemu pozostać na boisku - chciał zrzucić z siebie odpowiedzialność ustępując mi miejsca na parkiecie w połowie seta.
Wszystko wskazywało na to, że trzeci set zakończy się szybko i bez sensacji. Wprawdzie Marcin wpadł w dołek i zagubił gdzieś swoją świetną dyspozycję, ale jego problemy były tylko chwilowe.
I kiedy już kibice zaczęli wstawać z krzesełek i kierować się do wyjścia, a na tabliczce z wynikiem pojawiło się 24:17, Mistrzowie Rozgrzewki postanowili się podrażnić z przeciwnikiem.
Efekt - w 4 akcjach 3 razy Jakubek dostał piłkę na drugą linię - z czego 2 razy walnął w siatkę, a raz delikatnie odbił piłkę do przeciwników.
Zapowiadało się, że może dojść do niespodzianki, ale przy stanie 24:23 Szyba nie dał rady udźwignąć odpowiedzialności i fatalnie przestrzelił swój atak kończąc cały mecz.

Dzisiaj zamiast ocen przyznaję tytuły:
  • Marcin - Najlepiej Dysponowany Gracz
    Zazwyczaj opinię Marcina o dobrych elementach jego gry należy podzielić przez 2, o złych elementach jego gry pomnożyć przez 2. Tym razem jednak kilka razy zasłużył na owację na stojąco od wyrafinowanej publiki tego spektaklu (znaczy się ja i Łukasz ;P).

  • Jakubek - Najbardziej Przydatny Gracz
    Nie dlatego że sam grał najlepiej w drużynie. Ale swoją obecnością na boisku przestraszył przeciwników wystarczająco, by pozostałym grało się łatwiej.

  • Dziki - Najbardziej Wszechobecny Gracz
    W sumie równie dobrze mógłbym go nazwać graczem najbardziej samolubnym - niesamowita była zwłaszcza akcja, kiedy Dziki 4 razy atakował przechodzącą piłkę. Tak długo, aż przeciwnicy się zmęczyli i walnęli w siatkę ;P Poza tym szpanował padami przy odbierze i zabierał cudze piłki, wszędzie było go pełno. Sędzia pobłażliwie traktował tą obrazę dla odbicia palcami którą Dziki stosował zamiast rozegrania, ale efekt końcowy był bardziej niż zadowalający.

  • Ditt - Najmocniej Atakujący Gracz
    Najmocniej nie znaczy najlepiej zwłaszcza gdy przechodzącą piłkę bez bloku wali się tak, by odbiła się od taśmy i trafiła Anię w głowę ;P Przyznaję, ze z gry Ditta zapamiętałem najmniej, może dlatego, że grał to do czego nas przyzwyczaił - nie przeszkadzał innym w obronie (w przeciwieństwie do Dzikiego) i walił mocno z wysokiego pułapu.

  • Lolek - Najbardziej Niebezpieczny Gracz
    Szkoda, że najbardziej niebezpieczny również (głównie) dla nas. Wprawdzie swoje dołożył, zwłaszcza czapy stawiał fajne, ale nigdy nie było wiadomo kiedy odstawi kolejny ze swoich popisowych numerów - takich jak po co przyjmować tą lekką zagrywkę na palce skoro mogę ją złapać?

  • Ania - Najmądrzejszy Zawodnik na Boisku
    moim zdaniem (ale to nie ja od niej piłki dostawałem) rozgrywała bardzo fajnie i rozdzielała piłki tam gdzie były potrzebne. Nie bała się wykorzystać Marcina, widząc, ze ma on dzisiaj dzień, omijała Lolka, skoro był nam potrzebny regularny niezły atak zamiast jednej niesamowitej piłki na 3 próby. (a poza tym, skoro to mój post to mogę pisać co zechcę więc dokładam Ani tytuł Najładniejszego Zawodnika na Boisku.)

  • Gorzki - Największy Wyjadacz Parkietów
    Tak, jestem stary, gruby, wysiadają mi kostki i kolana, nie mam formy, refleksem nie zaimponuję nawet szachiście, wyskokiem prędzej przebiję podłogę niż sięgnę do kosza. Może i na rozgrzewce rzuciłem 4 fajne piłki na 20 prób. I może kondycji starcza mi przeważnie na półtora seta. Ale za to kiedy trzeba, kiedy to jest naprawdę ważne, byłem praktycznie bezbłędny (zepsułem jedno przyjęcie na dzień dobry). W całym secie dostałem tylko 3 piłki do wystawienia - ale były dokładnie takie jakie miały być i dokładnie takie jakie chcieli atakujący. Na pole zagrywki powędrowałem raz i wysłałem 8 kąśliwych piłek z których wyprowadzili tylko 2 w miarę przyzwoite akcje. Wszedłem na boisko w trudnej sytuacji po serii punktów dla przeciwnika i od razu wyjąłem nieprzyjemna piłkę. Wychodzi z tego, że im mniej gram, tym lepiej to robię ;P


Nie znam wyniku ostatniego spotkania, ale przyjecie wyniku 3-0 dla Ariel Formuła jest raczej bezpieczne.
Wklejam więc tabelkę z takim założeniem:














Zespół Win loss S+ S- Ratio
Mistrzowie Rozgrzewki 6 1 20 5 4,00
Gringos 5 2 19 11 1,73
Ariel Formuła 5 2 16 10 1,60
WTF Team 4 3 16 11 1,45
Geowalenie 3 4 14 14 1,00
Mocny Atom 3 4 11 14 0,79
Grzmot 2 5 6 19 0,32
Bombardierzy 0 7 3 21 0,14


(*) Sytuacja z drugiego seta jest co oczywiste winą Marciną. Jak Marcin stojąc 4 metry od bocznej linii mógł nie wiedzieć, że delikatna piłkę zmierzającą w narożnik boiska Jakubek przepuści w stylu Kuszczaka - czyli w ostatniej chwili zabierając ręce? :D

środa, 3 marca 2010

SLS - sytuacja

O meczu Mistrzowie Rozgrzewki - Geowalenie nic nie napiszę, bo nie warto. Nie chciało mi się po meczu, nie chce mi się i teraz.

Z kronikarskiego obowiązku wpiszę tylko wyniki:
Wygraliśmy z Geowaleniami 3:0
Ariel wygrał z Grzmotem 3:0

Dzisiaj Mocny Atom dostał walkowera w meczu z Bombardierami.
WTF Team wygrał z Gringos 3:2

Konsekwencje tego są następujące:
Wygraliśmy pierwszą rundę. Koniec kropka, niezależnie od wyniku naszego ostatniego spotkania.
Mocny Atom musi z nami wygrać i liczyć na porażkę Ariel Formuła z absolutnie najsłabszą drużyną w lidze - Bombardierami. Z drużyną, która nie była w stanie zebrać dziś składu.
Oczywiście cuda się zdarzają, więc Mocny Atom postanowił zadbać o swoje i na wszelki wypadek, grając o nic załatwili najlepszego z bombardierów.
Tak na wszelki wypadek.

Za tydzień gramy z Mocnym Atomem. My o honor, oni o 2 godziny złudzeń dłużej ;P


PS tabelki mi się wklejać nie chce.

środa, 17 lutego 2010

Mistrzowie Rozgrzewki - WTF Team

Przyznaję bez bicia, obawiałem się trochę tego spotkania. Groziło nam pojawienie się w piątkę, a przeciwnik zajmował przed meczem pewne trzecie miejsce w tabeli.

Na szczęście udało się ściągnąć Pawła, Dziki dał radę dotrzeć i mogliśmy co nieco pozmieniać nawet.
Przeciwnicy zaś przyszli w pięciu.
Oczywiście Dziki po dżentelmeńsku zrezygnował z walkowera, chociaż nie starczyło mu ferplejstwa na to, by zasugerować, że skoro przeciwnicy grają w osłabieniu, to my zrezygnujemy z czteropunktowego bonusu za obecność kobiet na boisku.

Zaczęliśmy źle - daliśmy przeciwnikom odrobić cztery "darmowe" punkty. Na szczęście delikatne straszenie to wszystko na co było stać przeciwników w tym secie. W polu co się dało wyjąć wyjęliśmy, dziewczyny rzucały poprawnie, a po kilku piłkach wiedzieliśmy już gdzie najlepiej szukać dziur w niekompletnej obronie przeciwnika.
Wygraliśmy seta do 15.

W drugim secie odskoczyliśmy już na początku. W ramach eksperymentu zmieniłem Anię celem podwyższenia bloku, co zaowocowało serią punktów. Dla przeciwników. Na szczęście przewaga okazała się wystarczająca i wygraliśmy seta do 19.

W trzecim secie Ania uznała, że posiedzi dalej. Wyglądało na to, że kontrolujemy sytuację, utrzymując czteropunktowe prowadzenie. Mimo słabszej gry ratowały nas głupie sytuacyjne piłki jak piłka odruchowo odbita przez Dzikiego, którą podbiłem tzw śródręczem wystawiając lolkowi najlepszą szybką piłę w całym secie ;P
Seria głupich błędów pozwoliła przeciwnikom zbliżyć się najpierw na 19:21, a po zepsutym przez Dzikiego przyjęciu na 23:23. Próbując grać na pewniaka Ania dwa razy rzuciła piłę do Pawła. Efekt? środek siatki i dolna taśma oraz przegrana do 23.

W czwartym secie jednak wszystko wróciło do normy. Marcin wreszcie doczekał się takiej piłki o jaką prosił przez dwa sety i odwdzięczył się dwoma asami. Ewa dołożyła dwie czapy i swoje na zagrywce, mi wyszedł jakiś wyblok a nawet zdobyłem wreszcie punkt - celnym skrótem. Wprawdzie planowałem walnąć mocną zagrywkę, ale punkt, to punkt, nie?
Seta wygraliśmy spokojnie do 13.


A co mi tam znowu sobie pooceniam:
  • Paweł 4 Szczerze powiem - spodziewałem się więcej. Widać, że myśli a nie bije na pałę, umie trafić tam gdzie trzeba, dobrze skacze w bloku, ale jakoś tak bez ikry snuł się po boisku, jakby grał z nami pierwszy raz w życiu. Ale swoje zrobił, trzeba przyznać.

  • Lolek 3+ Za dużo gada. Potrafi zdobyć ważny punkt widowiskową czapą, walnąć piłkę nie do obrony. Tylko równie dobrze może się w ostatniej chwili uchylić (dobrze, że Wygos mnie wytrenował jak takie brać), krzyknąć "moja" i się odsunąć czy przyjąć lekką piłkę prosto w ziemię.

  • Dziki 5- latał po boisku jakby ktoś mu terpentyny w gacie nalał. Widać, że magiczne soczewki od Ewy swoje zrobiły. W ataku mądrze i w miarę skutecznie, miał chyba najwięcej bloków z całej drużyny.

  • Marcin 4 w pierwszym secie wyglądał jakby tylko czekał komu by tu jebnąć. Jednak w miarę upływu czasu odnalazł się na boisku i znalazł sweet spot - kierunek po którym puszczał 3/4 ataków i którego przeciwnicy w ogóle nie umieli wyłapać.

  • Ewa 4+ Ciężko mi ją oceniać bo dostałem od niej jedną piłkę (kiepską). Jednak chłopaki chyba nie narzekali, a zagrywką i blokiem dołożyła co nieco.

  • Ania 4+ chyba fajnie rozgrywała, skoro gdy zeszła z boiska od razu nam siadła gra. Zagrywka, zwłaszcza w pierwszym secie - pierwsza klasa.

  • Gorzki 3+ nierozgrzany omal nie zawaliłem drugiego seta. kontakty z piłką w bloku przez pierwsze półtora seta można policzyć na palcach jednej ręki. Zagrywki nie zepsułem żadnej ale niczego nią nie wniosłem. Broni mnie jedynie odrobina szczęścia w obronie i to, że z każdą kolejną piłką rzucałem lepiej.


Istnieje jeszcze teoretycznie szansa na to, że 4 drużyny skończą z 4 zwycięstwami i zajmiemy 5. miejsce w pierwszej fazie, ale nie wydaje mi się to prawdopodobne. Przeciwnicy musieliby idealnie się zgrać ze swoimi wynikami, a i tak wystarczy nam zdobyć jeszcze 2 sety w dwóch meczach, żeby być pewnymi awansu.

Aktualna tabela:









Miejsce Drużyna Zwycięstwa przegrane Sety ratio
1 Gringos 5 1 17 8 2,13
2 Mistrzowie Rozgrzewki 4 1 14 5 2,80
3 WTF Team 3 3 13 9 1,44
4 Geowalenie 3 3 14 11 1,27
5 Ariel Formuła 3 2 10 10 1,00
6 Mocny Atom 2 3 8 11 0,73
7 Grzmot 2 4 6 16 0,38
8 Bombardierzy 0 5 3 15 0,20