Przegraliśmy. To z resztą nie jest szczególnie dziwne. Idealnie sprawdziła się Dariowa teoria, ze drużyna z niższym składem szybciej się męczy.
Dwa pierwsze sety wygraliśmy może nie łatwo ale jednak. Duża w tym zasługa dziewczyn, zwłaszcza 5 asów Ani i 2 bloków Ewy.
W trzecim secie już jednak wyraźnie brakowało sił (mi zwłaszcza) i zapału (Michałowi).
Czwarty i piaty set to już porażka kompletna.
Nic to, bywa. Pozostaje rewanż.
WTF Team jest typem ekipy, która nam wyraźnie nie leży - wysocy, skaczą równym, agresywnym blokiem, atakują mocno i z dużego zasięgu - nie da się z taką ekipa wygrać wystawiając w bloku mnie, Anię i Dzikiego.
Na rewanż trzeba będzie coś obmyślić.
Na razie czeka nas mecz z Gringos (31 marca o 16), a potem trzeba będzie sprać Ariel (21 kwietnia) za ich chamskie i głupie komentarze pod naszym adresem. Liczę na lepszą frekwencję na kolejnych spotkaniach.
Kalendarz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz