Ktoś z zewnątrz, kierując się takim opisem łatwo mógłby przed meczem pomylić drużyny - przybyło nas 11 umundurowanych facetów (+trener + 3 kibicki), a po drugiej stronie stała zbieranina od Sasa do Lasa. Ale, jak powszechnie wiadomo, nie wygląd się liczy ani ilość, jeno jakość ;P
Pierwszy set był przerażający w wykonaniu obu drużyn. Przeciwnicy połowę zagrywek serwowali w siatkę, ale grali nieźle w polu, a przynajmniej Eter nie kończył w ogóle ataków. Porażająca niemoc udzieliła się nawet kibicom, którzy bez większego zainteresowania obserwowali Dariowe wysiłki wprowadzenia jakiegoś ładu w drużynie.
Dzięki roztargnieniu przeciwników tradycyjna wysoka przegrana w pierwszym secie miała niezbyt wysoki wymiar, przegraliśmy 25:19.
Skład: Piter (Mariusz), Szyba, Wilq, Czajnik (Wini), Paweł, Jastrząb, Dziki
Na szczęście nikt nie zwiesił głowy, humory dopisywały, Daria zarządziła zmianę i w drugim secie zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Lepiej nie oznacza dobrze, musieliśmy obronić 2 piłki setowe, zanim udało się zakończyć seta chyba 27:25. Jedynym highlitem z tego seta była sytuacja, kiedy ofiarnie broniąc piłkę Dziki dostał solidnego kopniaka w kostkę. To był najwyraźniej impuls którego potrzebował, ponieważ od tej pory grał o wiele lepiej.
Skład: Wini, Szyba, Wilq, Czajnik, Mariusz, Jastrząb, Dziki
Trzeci set rozpoczął się w miarę normalnie, do momentu kiedy na zagrywkę weszła Zuza i zrobiła na boisku "Eter średniowiecza" - 12:6. Na trybunach rozległy się zaniepokojone głosy: "zapowiada się kolejny tie-break", "jak tak dalej będą grać to nawet i tie-break nie". Na odpowiedź jednak nie trzeba było długo czekać. Przy 7:14 na zagrywkę powędrował Mariusz i przeciwnicy na swój piętnasty punkt czekali tak długo, że dał on im jedynie wyrównanie.
Oczywiście nie bylibyśmy Eterem, gdybyśmy nie dali przeciwnikom szansy na zwycięstwo i tradycyjne 2 setbole trzeba było obronić, ale ostatecznie set padł naszym łupem.
Skład: Wini, Mariusz, Jastrząb, Czajnik, Szyba(Paweł), Wilq(Wygos), Dziki
Czwarty set był już jednostronny. Wreszcie graliśmy lekko skoncentrowani (co się stanie jak zaczniemy grac skoncentrowani to ja nie wiem), rozszalał się Jastrząb i wygraliśmy gładko do 21.
Skład: Wini, Paweł, Wygos, Czajnik, Mariusz, Jastrząb, Dziki.
Mogę się gdzieś mylić co do składów, a zwłaszcza zmian
Osoba po osobie.
- Mariusz
Skromniś.Od Eter-Weź Pigułkę
Zdaniem składu szkoleniowego, najlepszy zawodnik na boisku. Kropka. A nawet wykrzyknik!
Wygraliśmy wszystkie sety w których wyszedł w podstawowym składzie. To jego zagrywka uratowała nam trzeciego seta. Oficjalnie MVP nie został tylko dlatego, że nie sprawiał wrażenia, że ma skrzydła, piłka po jego atakach nie zmieniała się w placek na trzecim metrze i nie epatował sędziego błyszczącym potem na odsłoniętych bicepsach (jak pewien szpaner, który tytuł dostał).
Zamiast tego grał pewnie we wszystkich elementach, mordował nietrudną z pozoru zagrywką, kończył nawet piłki, które dostał za plecy:Od Eter-Weź Pigułkę
Niech trzyma formę i omijają go kontuzje a będzie dobrze. - Jastrząb
Zdecydowanie najbardziej widowiskowy zawodnik.Od Eter-Weź Pigułkę
W dodatku rozkręcał się z każdym setem, zacierając przeciętne wrażenie z początku spotkania.
Co jak co, ale trzeba przyznać, że średni wzrost, nie przeszkadza mu skakać do bloku wyżej niż WiniOd Eter-Weź Pigułkę
Na wysokość CzajnikaOd Eter-Weź Pigułkę
A Mariuszowi kazał wąchać swoje pachyOd Eter-Weź Pigułkę
Przeciwnicy mieli chyba solidnie w gaciach, za kazdym razem gdy piłka szła do niego:Od Eter-Weź Pigułkę
Nic dziwnego, ze gra szła w sporym stopniu środkiem - siły na tym fragmencie frontu były wybitnie nierówne:Od Eter-Weź Pigułkę
Niestety, to, co Jastrząb wyprawiał w polu zagrywki zasłużyło tylko na cytat: "ale Jastrząb grał kupę". Ma nad czym chłopak pracować. - Czajnik
Czajnik po nartach zrobił to, czego się po nim spodziewałem. Jak już się rozgrzał i rozruszał, to co miał walnąć z drugiego piętra, to walnąłOd Eter-Weź Pigułkę
co miał sprytnie kiwnąć, to kiwnąłOd Eter-Weź Pigułkę
co miał przywalić z trudnej pozycji, to przywaliłOd Eter-Weź Pigułkę
a co miał podbić to podbił (nawet jak mu się Wini nagle w bloku schował)Od Eter-Weź Pigułkę
no i last but not least wreszcie wyszła mu sztuczka z odsunięciem kotary ;P Jestem z niego dumny, bo wyglądało to jakby idealnie wytrenowane. - Paweł
Paweł Poszytek, z niego jest pożytek. Nie marudzi, gra dobrze, ma warunki i możliwości, chociaż jest trochę prawdy w cytacie "apropo jeszcze pawla poszytka....to sie cholernie stresuje i glupieje na emczach" (pisownia oryginalna)
Gdyby był trochę głośniejszy to pewnie częściej zaczynałby w pierwszym składzie.
Nie przyglądałem mu się zbytnio, ale wydaje mi się że zastępujac Szybe uspokoił i poprawił troche grę. 2 fotki:Od Eter-Weź Pigułkę Od Eter-Weź Pigułkę - Wini
Wini potrzebuje na meczu Darii - żeby ktoś go wspierał, Pitera - żeby miał świadomość, że ktoś go może zmienić. Poza tym przydałoby się, żeby obserwowanie biegnącego Winiego nie kojarzyło się z geologią.
Najważniejsze jednak, że żarcik:
-Wini będzie?
-Wini będzie siedzieć.
-To po co przyjeżdża?
-A kto Darię przywiezie?
okazał się błędny. Wini się poprawił i grał nawet przyzwoicie...
Niestety Kama nieszczególnie była zainteresowana Winim, więc jedyne jego zdjęcie wklejam na dowód, że starał się chłopak:Od Eter-Weź Pigułkę - Szyba
Szyba zaczął grę w pierwszym składzie, ale sam przyznaje ostatnio, że musi popracować nad sobą.
W meczu z Weź Pigułkę za często nadziewał się na blokOd Eter-Weź Pigułkę
albo dostawał czapęOd Eter-Weź Pigułkę
Może dlatego, że Szyba to przecież specjalista od szybkich piłekOd Eter-Weź Pigułkę
Nie grał źle, ale konkurencja coraz skuteczniej depcze mu po piętach. - Wygos
Dłuuuugo czekał na swoja szansę, ale w końcu odpłacił Darii za zaufanie i zasłużył sobie na przydomek "Wygos Wielka Łapa"Od Eter-Weź Pigułkę
(zdjęcia z ataków nie zachowały się, a szkoda)
W bloku wzbudzał popłoch i przerażenie. Nawet 195 centymetrów i 105 kilo Winiego nie mogło się czuć bezpiecznieOd Eter-Weź Pigułkę
W obronieOd Eter-Weź Pigułkę
niewzruszonyOd Eter-Weź Pigułkę
niczym skałaOd Eter-Weź Pigułkę - Dziki
Cytując klasyka: "Grałeś niczym dupa aż do momentu gdy dostałeś kopa w kostkę, a potem grałeś tak, ze chyba ja powinienem dostać kopa w kostkę, co bym za szybko na boisko nie wrócił".
Może i spędził pół meczu na prostych nogachOd Eter-Weź Pigułkę
ale kiedy było trzeba, to się zwijałOd Eter-Weź Pigułkę
biegałOd Eter-Weź Pigułkę
i rzucałOd Eter-Weź Pigułkę - Wilq
Wilq grał, ale po prawdzie nie zwróciłem na niego większej uwagi.
Niewątpliwie jednak umie walnąćOd Eter-Weź Pigułkę
chociaż się garbiOd Eter-Weź Pigułkę
i to tak że się niższy od Darii robiOd Eter-Weź Pigułkę - Piter
Zagrał w pierwszym secie, w którym Czajnik nie kończył, Jastrząb nie kończył i w ogóle nie było niczego.
A jeśli nikomu nie idzie, to trzeba zdjąć rozgrywającego.
Minus za "na tego z butami i włosami" co tak rozśmieszyło Mariusza, że popsuł swoją jedyną zagrywkę w meczu. To była chyba piłka meczowa.
Minus dla Pitera - Gorzki
Absolutnie bezużyteczny. Kapitanowanie i formalności zwalił na Winiego, prowadzenie drużyny na Darię, robienie zdjęć na Kamę. Siedział tylko i punkty przewracał.....
Wszystkie zdjęcia macie w galerii:
http://picasaweb.google.com/gorzki/EterWezPiguKe?feat=directlink
uzupełnię podpisami kiedyś....
2 komentarze:
Na tym zdjęciu gdzie niby wącham pachy Jastrzębia to to ja zablokowałem atak! :P po co skakać wyżej skoro tak wystarczy? :P no dobra, strasznie mi głupio że skacze tak nisko ale to wszystko przez kostkę :(
hehe, uśmiałem się :))
I ja bym dał MVP Mariuszowi :D
Ale i tak fajnie, że dostałem :P bo rzadko kiedy dostaje tytuł ktoś inny niż atakujący czy przyjmujący. No nacieszę się chwilą, że zrobiłem wrażenie na pani sędzinie, oby częsciej nam gwizdała :)) hehe. Zdjęcie z pachą , to może być tak jak Mariusz mówi :D:D hahaha, no więc po co tak skakać :) Nie umiem jeszcze skakać dobrze na środku, zdążać na skrzydło, ryzykować, skakać do środkowego, dołączać... ale mimo to czasem czapa się trafi :PP
Zarąbiste podpisy Gorzkiego :DD Jednak historia z Wygosem mnie rozbawiła najbardziej :) jak "SKAŁA" :D
I bardzo dziękuje Kamie , że mam tak dużo fotek!! Tym bardziej że przecież mało byłem na boisku, atakowałem razy kilka, ale widać jak już byłem w górze to obiektyw mnei złapał :)) Wielkie dzięki :)
A i przecież nie pokazywałem muskuł na meczu tym razem!! :PP nie rozumiem aluzji :D:D hehehhehee
Mariusz zwala na kostkę to ja zagrywkę zwalę na plecy :D o! :P I jeszcze na to że ma mój numer na koszulce ;) hihi
Prześlij komentarz