Kalendarz

poniedziałek, 16 listopada 2009

3-1 z Weź Pigułkę czyli Łukasz Jastrzębski zawsze zwycięski

Mecz Eter - Weź Pigułkę był, przynajmniej teoretycznie, spotkaniem beniaminka z kandydatem do awansu.
Ktoś z zewnątrz, kierując się takim opisem łatwo mógłby przed meczem pomylić drużyny - przybyło nas 11 umundurowanych facetów (+trener + 3 kibicki), a po drugiej stronie stała zbieranina od Sasa do Lasa. Ale, jak powszechnie wiadomo, nie wygląd się liczy ani ilość, jeno jakość ;P

Pierwszy set był przerażający w wykonaniu obu drużyn. Przeciwnicy połowę zagrywek serwowali w siatkę, ale grali nieźle w polu, a przynajmniej Eter nie kończył w ogóle ataków. Porażająca niemoc udzieliła się nawet kibicom, którzy bez większego zainteresowania obserwowali Dariowe wysiłki wprowadzenia jakiegoś ładu w drużynie.
Dzięki roztargnieniu przeciwników tradycyjna wysoka przegrana w pierwszym secie miała niezbyt wysoki wymiar, przegraliśmy 25:19.

Skład: Piter (Mariusz), Szyba, Wilq, Czajnik (Wini), Paweł, Jastrząb, Dziki


Na szczęście nikt nie zwiesił głowy, humory dopisywały, Daria zarządziła zmianę i w drugim secie zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Lepiej nie oznacza dobrze, musieliśmy obronić 2 piłki setowe, zanim udało się zakończyć seta chyba 27:25. Jedynym highlitem z tego seta była sytuacja, kiedy ofiarnie broniąc piłkę Dziki dostał solidnego kopniaka w kostkę. To był najwyraźniej impuls którego potrzebował, ponieważ od tej pory grał o wiele lepiej.

Skład: Wini, Szyba, Wilq, Czajnik, Mariusz, Jastrząb, Dziki


Trzeci set rozpoczął się w miarę normalnie, do momentu kiedy na zagrywkę weszła Zuza i zrobiła na boisku "Eter średniowiecza" - 12:6. Na trybunach rozległy się zaniepokojone głosy: "zapowiada się kolejny tie-break", "jak tak dalej będą grać to nawet i tie-break nie". Na odpowiedź jednak nie trzeba było długo czekać. Przy 7:14 na zagrywkę powędrował Mariusz i przeciwnicy na swój piętnasty punkt czekali tak długo, że dał on im jedynie wyrównanie.
Oczywiście nie bylibyśmy Eterem, gdybyśmy nie dali przeciwnikom szansy na zwycięstwo i tradycyjne 2 setbole trzeba było obronić, ale ostatecznie set padł naszym łupem.

Skład: Wini, Mariusz, Jastrząb, Czajnik, Szyba(Paweł), Wilq(Wygos), Dziki


Czwarty set był już jednostronny. Wreszcie graliśmy lekko skoncentrowani (co się stanie jak zaczniemy grac skoncentrowani to ja nie wiem), rozszalał się Jastrząb i wygraliśmy gładko do 21.

Skład: Wini, Paweł, Wygos, Czajnik, Mariusz, Jastrząb, Dziki.

Mogę się gdzieś mylić co do składów, a zwłaszcza zmian


Osoba po osobie.

  • Mariusz
    Skromniś.
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Zdaniem składu szkoleniowego, najlepszy zawodnik na boisku. Kropka. A nawet wykrzyknik!
    Wygraliśmy wszystkie sety w których wyszedł w podstawowym składzie. To jego zagrywka uratowała nam trzeciego seta. Oficjalnie MVP nie został tylko dlatego, że nie sprawiał wrażenia, że ma skrzydła, piłka po jego atakach nie zmieniała się w placek na trzecim metrze i nie epatował sędziego błyszczącym potem na odsłoniętych bicepsach (jak pewien szpaner, który tytuł dostał).
    Zamiast tego grał pewnie we wszystkich elementach, mordował nietrudną z pozoru zagrywką, kończył nawet piłki, które dostał za plecy:
    Od Eter-Weź Pigułkę

    Niech trzyma formę i omijają go kontuzje a będzie dobrze.


  • Jastrząb
    Zdecydowanie najbardziej widowiskowy zawodnik.
    Od Eter-Weź Pigułkę

    W dodatku rozkręcał się z każdym setem, zacierając przeciętne wrażenie z początku spotkania.
    Co jak co, ale trzeba przyznać, że średni wzrost, nie przeszkadza mu skakać do bloku wyżej niż Wini
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Na wysokość Czajnika
    Od Eter-Weź Pigułkę


    A Mariuszowi kazał wąchać swoje pachy
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Przeciwnicy mieli chyba solidnie w gaciach, za kazdym razem gdy piłka szła do niego:
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Nic dziwnego, ze gra szła w sporym stopniu środkiem - siły na tym fragmencie frontu były wybitnie nierówne:
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Niestety, to, co Jastrząb wyprawiał w polu zagrywki zasłużyło tylko na cytat: "ale Jastrząb grał kupę". Ma nad czym chłopak pracować.


  • Czajnik
    Czajnik po nartach zrobił to, czego się po nim spodziewałem. Jak już się rozgrzał i rozruszał, to co miał walnąć z drugiego piętra, to walnął
    Od Eter-Weź Pigułkę


    co miał sprytnie kiwnąć, to kiwnął
    Od Eter-Weź Pigułkę


    co miał przywalić z trudnej pozycji, to przywalił
    Od Eter-Weź Pigułkę


    a co miał podbić to podbił (nawet jak mu się Wini nagle w bloku schował)
    Od Eter-Weź Pigułkę


    no i last but not least wreszcie wyszła mu sztuczka z odsunięciem kotary ;P Jestem z niego dumny, bo wyglądało to jakby idealnie wytrenowane.


  • Paweł

    Paweł Poszytek, z niego jest pożytek. Nie marudzi, gra dobrze, ma warunki i możliwości, chociaż jest trochę prawdy w cytacie "apropo jeszcze pawla poszytka....to sie cholernie stresuje i glupieje na emczach" (pisownia oryginalna)
    Gdyby był trochę głośniejszy to pewnie częściej zaczynałby w pierwszym składzie.
    Nie przyglądałem mu się zbytnio, ale wydaje mi się że zastępujac Szybe uspokoił i poprawił troche grę. 2 fotki:

    Od Eter-Weź Pigułkę

    Od Eter-Weź Pigułkę




  • Wini
    Wini potrzebuje na meczu Darii - żeby ktoś go wspierał, Pitera - żeby miał świadomość, że ktoś go może zmienić. Poza tym przydałoby się, żeby obserwowanie biegnącego Winiego nie kojarzyło się z geologią.
    Najważniejsze jednak, że żarcik:
    -Wini będzie?
    -Wini będzie siedzieć.
    -To po co przyjeżdża?
    -A kto Darię przywiezie?
    okazał się błędny. Wini się poprawił i grał nawet przyzwoicie...

    Niestety Kama nieszczególnie była zainteresowana Winim, więc jedyne jego zdjęcie wklejam na dowód, że starał się chłopak:
    Od Eter-Weź Pigułkę



  • Szyba
    Szyba zaczął grę w pierwszym składzie, ale sam przyznaje ostatnio, że musi popracować nad sobą.
    W meczu z Weź Pigułkę za często nadziewał się na blok
    Od Eter-Weź Pigułkę


    albo dostawał czapę
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Może dlatego, że Szyba to przecież specjalista od szybkich piłek
    Od Eter-Weź Pigułkę


    Nie grał źle, ale konkurencja coraz skuteczniej depcze mu po piętach.


  • Wygos
    Dłuuuugo czekał na swoja szansę, ale w końcu odpłacił Darii za zaufanie i zasłużył sobie na przydomek "Wygos Wielka Łapa"
    Od Eter-Weź Pigułkę

    (zdjęcia z ataków nie zachowały się, a szkoda)

    W bloku wzbudzał popłoch i przerażenie. Nawet 195 centymetrów i 105 kilo Winiego nie mogło się czuć bezpiecznie
    Od Eter-Weź Pigułkę


    W obronie
    Od Eter-Weź Pigułkę

    niewzruszony
    Od Eter-Weź Pigułkę

    niczym skała
    Od Eter-Weź Pigułkę



  • Dziki
    Cytując klasyka: "Grałeś niczym dupa aż do momentu gdy dostałeś kopa w kostkę, a potem grałeś tak, ze chyba ja powinienem dostać kopa w kostkę, co bym za szybko na boisko nie wrócił".
    Może i spędził pół meczu na prostych nogach
    Od Eter-Weź Pigułkę


    ale kiedy było trzeba, to się zwijał
    Od Eter-Weź Pigułkę

    biegał
    Od Eter-Weź Pigułkę

    i rzucał
    Od Eter-Weź Pigułkę


  • Wilq
    Wilq grał, ale po prawdzie nie zwróciłem na niego większej uwagi.
    Niewątpliwie jednak umie walnąć
    Od Eter-Weź Pigułkę


    chociaż się garbi
    Od Eter-Weź Pigułkę


    i to tak że się niższy od Darii robi
    Od Eter-Weź Pigułkę




  • Piter
    Zagrał w pierwszym secie, w którym Czajnik nie kończył, Jastrząb nie kończył i w ogóle nie było niczego.
    A jeśli nikomu nie idzie, to trzeba zdjąć rozgrywającego.
    Minus za "na tego z butami i włosami" co tak rozśmieszyło Mariusza, że popsuł swoją jedyną zagrywkę w meczu. To była chyba piłka meczowa.
    Minus dla Pitera


  • Gorzki
    Absolutnie bezużyteczny. Kapitanowanie i formalności zwalił na Winiego, prowadzenie drużyny na Darię, robienie zdjęć na Kamę. Siedział tylko i punkty przewracał.....



Wszystkie zdjęcia macie w galerii:
http://picasaweb.google.com/gorzki/EterWezPiguKe?feat=directlink
uzupełnię podpisami kiedyś....

2 komentarze:

Mariusz pisze...

Na tym zdjęciu gdzie niby wącham pachy Jastrzębia to to ja zablokowałem atak! :P po co skakać wyżej skoro tak wystarczy? :P no dobra, strasznie mi głupio że skacze tak nisko ale to wszystko przez kostkę :(

Jastrząb pisze...

hehe, uśmiałem się :))
I ja bym dał MVP Mariuszowi :D
Ale i tak fajnie, że dostałem :P bo rzadko kiedy dostaje tytuł ktoś inny niż atakujący czy przyjmujący. No nacieszę się chwilą, że zrobiłem wrażenie na pani sędzinie, oby częsciej nam gwizdała :)) hehe. Zdjęcie z pachą , to może być tak jak Mariusz mówi :D:D hahaha, no więc po co tak skakać :) Nie umiem jeszcze skakać dobrze na środku, zdążać na skrzydło, ryzykować, skakać do środkowego, dołączać... ale mimo to czasem czapa się trafi :PP
Zarąbiste podpisy Gorzkiego :DD Jednak historia z Wygosem mnie rozbawiła najbardziej :) jak "SKAŁA" :D
I bardzo dziękuje Kamie , że mam tak dużo fotek!! Tym bardziej że przecież mało byłem na boisku, atakowałem razy kilka, ale widać jak już byłem w górze to obiektyw mnei złapał :)) Wielkie dzięki :)
A i przecież nie pokazywałem muskuł na meczu tym razem!! :PP nie rozumiem aluzji :D:D hehehhehee

Mariusz zwala na kostkę to ja zagrywkę zwalę na plecy :D o! :P I jeszcze na to że ma mój numer na koszulce ;) hihi