Ze względu na niedostatki składu zastosowaliśmy specyficzne ustawienie, na środku stawiając najniższych w drużynie - Gorzkiego (178) i Jastrzębia (180). O ile Gorzki głównie starał się nie przeszkadzać, o tyle Jastrząb okazał się prawdziwą lokomotywą drużyny. Dla uhonorowania tego faktu, zmieniliśmy okrzyk naszej drużyny - wrzask JaaaaaSTRZĄB okazał się najwyraźniej szczęśliwy.
Niekoniecznie dla mnie, bo 9 sobotnich setów przypłaciłem potwornym bólem pleców, trwającym do dziś (i dłużej).
W niedzielę dokończyliśmy turniej, oddając jeden mecz walkowerem, co pozwoliło nam na przedostanie się na Białołękę akurat na początek meczu z Geowaleniami.
Zagraliśmy składem przypominającym nasze drugoligowe czasy - Czajnik na ataku, Wini na rozegraniu, Wilq z Jastrzębiem na środku, Gorzki na libero, na przyjęciu Szyba i Lolek (i Paweł stojący z boku). Dla dopieszczenia naszej nowej skrzydlatej maskotki pozwoliliśmy Jastrzębiowi grać również w obronie (konieczność ciągłego schodzenia z boiska bardzo mnie irytowała).
Pierwszy set nam w ogóle nie wyszedł - przegraliśmy do 20, nie było odbioru, jeśli przypadkiem był, to Wini rzucał koszmarne piłki, jeśli komuś udawało się taką piłkę uderzyć - to często prosto w przeciwnika. Dodatkowo uaktywnił się sędzia, któremu parę razy coś się zwidziało, a obrażony, ze ktoś śmie kwestionować jego wielkość, zamienił przypadkowe błędy na błędy systematyczne.
W drugim secie zmieniliśmy najsłabsze ogniwo i od tej pory wszystko zaczęło działać. Przestały wpadać koszmarnie proste piłki, nagle okazało się, ze Wini jest w stanie rzucać te piłki, wreszcie "pieprznąć prosto w kogoś" przestało być przeważającą opcją w ataku. Wszystko razem pozwoliło nam spokojnie wygrać seta do 18.
W trzecim secie nareszcie wszystkie elementy funkcjonowały jak powinny, a po drugiej stronie siatki zaczęło zgrzytać. Wynik seta, 25-12 mówi zresztą sam za siebie.
Niestety przed czwartym setem dopadło nas rozprężenie i graliśmy sobie tak byle jak, nie zwracając uwagi na małe prowadzenie przeciwników.
Na szczęście Jastrząb walnął asa po taśmie, przeciwnicy wzięli czas, po którym.... Jastrząb walnął asa po taśmie ;P. To był sygnał do odrabiania strat i już wkrótce prowadziliśmy 23:22.... I wtedy okazało się, że oprócz Geowaleni do pokonania mamy jeszcze sędziego.
Walka była zacięta, punkt za punkt, sędzia dokładał swoje w najmniej potrzebnych momentach, ale w końcu, przy Wilqowej zagrywce się udało i seta wygraliśmy do 29.
Specjalnie dla was - oceny:
- Wini - 3+ zbyt długo wszystko co dostał rzucał o wiele za daleko od siatki. Za mało grał Jastrzębiem. Plusik za to, ze z każdą kolejną piłką coraz lepiej ustawiał się w obronie i poprawiał całość swojej gry.
- Czajnik - 5 Zasłużone MVP. Dostawał mnóstwo piłek - Wini grał zgodnie z maksymą "jak się boisz przeciwnika to wystawiaj do Czajnika", a Cajnik nie zawodził pokładanych w nim nadziei. No i to jego serie zagrywek czyniły największe spustoszenie po przeciwnej stronie siatki.
- Szyba - 5- Swoje zrobił, pewny w ataku, przyjmował większość piłek, był przydatny w obronie. Pozostaje jednak wrażenie, że Szyba mógłby więcej.....
- Paweł - 5 W obronie porównywalny z Szybą, przyjmował dobrze, świetnie atakował. Trafianie piłką akurat tam gdzie nikogo nie ma to, zdaniem Darii, "albo się ma, albo się nie ma". Paweł to ma.
- Lolek - 3 Starał się, próbował mądrze atakować, ale obawiam się, ze najlepszym co zrobił w spotkaniu, to..... zejście z boiska.
- Wilq - 4 Wini za słabo go wykorzystywał, by mógł się wbić w pamięć. Coś tam jednak nasiekał, jego zagrywka też zła nie była
- Jastrząb - 5+ wyśmienite spotkanie. Może Jastrząb nie ma instynku zabójcy na bloku, może wali na pałę, ale robi to niezwykle skutecznie i widowiskowo.
- Gorzki - 3+ Katastrofalne przyjęcie - dobrze, ze omijali mnie zagrywką bo mogłaby być masakra. W obronie radziłem już sobie poprawnie, ustawiałem się gdzie trzeba, Wini dobre piłki dostawał, było fajnie. Plusik za chyba najładniejszą obronę w meczu, ale więcej pozytywów swojej gry nie widzę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz